Zastępowanie prawdziwego Boga
MARIAN ZAWADA OCDZastępowanie prawdziwego Boga okolicznościowym wyrobem świadczy nie tylko o predyspozycjach i możliwościach „produkcyjnych”, ale i silnych potrzebach religijnych. Z historii Izraela wiemy, że wystarczyło kilka tygodni (a może nawet jeden), by zniecierpliwione czekaniem na Mojżesza rzesze, w skrajnie niesprzyjających warunkach, bo na pustyni, zrobiły odlew potężnego byka ze złota, zorganizowały kult i ułożyły pieśni. Biedny Mojżesz, wracając po 40 dniach z Synaju, zastał okazałą liturgię i przepych. To się nazywa maestria religii!
Wyciosywanie steli słonecznych czy aszer na wysokich pagórkach domknięto ostatnim zwojem Starego Testamentu, ale pomysłowość drzemiąca w zwojach mózgowych nie pozwala próżnować najbardziej próżnej części ludzkiej natury. Kreowanie bogów ciągle dynamizują środowiska zawodowych bałwochwalców, którzy zresztą żyją z obsadzania współczesnego panteonu w wymiarze makro czy też lokalnym — domowym. Bożyszczosfera recreation skrzętnie zagospodarowywana, tym bardziej że, zdaniem wielu, prawdziwy Bóg umarł, a potencjał religijny tkwiący w nadziejach i marzeniach, by być jako bogowie, należy skrzętnie wykorzystać.
Wojny bogów nie cichną, dudnią oklaskami przy podiach zwycięzców, w salonach mód, na parnasach nieujarzmionego języka czy w gabinetach nie tyle już dystyngowanych, ile brawurowych polityków. Pośród okazałych drapaczy chmur, ekskluzywnych kurortów, sznurów zwykłych blokowisk fetuje swe zwycięstwa lub liże rany zraniona duma — matka wszystkich bogów.