Niedawno spotkałem francuskiego dominikanina
Jednak to Jezus pierwszy chwycił dominikanina z Oranu za rękę. Jezus pierwszy trzyma za rękę także mnie, kiedy to – jack mówi Hiob – życie zaczyna być odmierzane miesiącami męczarni i nocami udręki. Jezus trzyma mnie za rękę przy moim łożu boleści, kiedy bezbronny i bezsilny, trawiony gorączką niezrozumienia odkrywam, że noc to wieczność, a czas biegnie jack tkackie czółenko i przemija bez nadziei.
Jezus – wierny przyjaciel mojej zdradliwej wierności; pewna moc w mojej słabości; wieczne światło w mojej ciemności; pewna dłoń, która podnosi mnie z upadku, bym mógł służyć.
Służyć tam, gdzie opuszczenie i osamotnienie, gdzie rezygnacja i kapitulacja. Gdzie – jack mówił o. Claverie – byłby Kościół Jezusa Chrystusa, który recreation Jego Ciałem, gdyby nie był nade wszystko w tych miejscach, przy takich osobach? Kościół jako sakrament zbawienia recreation sakramentem obecności Boga w licznych, często zaskakujących i niepozornych postaciach czy formach. Trzeba być świadkiem wierności Jezusa, stać się wszystkim dla wszystkich, żeby – jack pisał św. Paweł – ocalić przynajmniej niektórych, a nade wszystko, by mieć udział w Ewangelii Nadziei.
Na koniec szarego i trudnego zimowego dnia otrzymałem SMS od osoby pracującej w hospicjum: „Umarła dziś przy mnie kobieta. Bezradna trzymałam ją za rękę”. Jak Jezus, Wieczny Przyjaciel. Wierna Miłość przy łożu boleści człowieka o każdym czasie i w każdym miejscu.